Aktywność fizyczna w ciąży – teoria i moje doświadczenie

Do napisania tego posta zbierałam się już od dłuższego czasu. Kurs o prowadzeniu zajęć z ciężarnymi był jednym z pierwszych kursów dodatkowych, w jakich wzięłam udział. Po prostu chciałam wiedzieć, jak postępować ze spodziewającymi się dzieci uczestniczkami zajęć. Szczególnie że zajęcia dedykowane ciężarnym są coraz bardziej popularne. W brodę sobie plułam, że nie zrobiłam tego wpisu, gdy sama byłam w ciąży. Ale 1,5 miesiąca po porodzie stwierdzam, że dopiero teraz jest odpowiedni moment, aby ten post napisać, bo zawrę w nim również swoje doświadczenia w tym temacie. Nie stanę się tym samym ekspertem od fitnessu w ciąży, który ciąży nie doświadczył 😉 Zapraszam więc do lektury nie tylko panie, które są już w ciąży, lecz również te, które o ciąży myślą.

_DSC2928

Ćwiczenia i ciąża – czy to się łączy?

Oczywiście że się łączy. Ciąża wcale nie musi oznaczać siedzenia na kanapie i nic nie robienia. Bierny styl życia przyniesie tylko nadmiar kilogramów i to nie taki, który jest wskazany w tym stanie, lecz większy. Ćwiczyć możemy jednak wyłącznie za zgodą lekarza. Jeśli ciąża jest zagrożona lub występują inne zdrowotne przyczyny (tj. złe wyniki badań), niestety trzeba sobie odpuścić trening do zakończenia okresu połogu.

Jeśli jednak wszystko jest w porządku, jak najbardziej można ćwiczyć. Sport pomaga wzmocnić mięśnie i stawy, a tym samym zapobiega takim ciążowym dolegliwościom jak bóle pleców czy kolan. Pomaga też kontrolować przyrost wagi. Co więcej, ćwiczenia zwiększają pojemność płuc, a to oznacza, że ciężarne nie mają problemów z oddychaniem i łatwiej je kontrolują. Wiele klubów fitness organizuje dedykowane zajęcia dla przyszłych mam, a te – nie bez przyczyny – cieszą się dużą popularnością. Treningi pozwalają niektórym kobietom choć na chwilę oderwać myśli od jedynego tematu, na który teraz rozmawiają jej najbliżsi oraz znajomi i czują, że ich życie nadal jest takie, jak chcą żeby było, a nie takie, jak każe im środowisko. Mówi się też, że sport ułatwia poród. Ale czy na pewno?

Moja ciąża – jak to było?

Jeszcze przed ciążą wiedziałam, że nawet spodziewając się dziecka, nie zrezygnuje z ćwiczeń i prowadzenia zajęć. Jak powiedziałam, tak zrobiłam. Pracowałam do połowy 7 miesiąca, a pewnie gdyby nie zmiany w klubie, gdzie prowadziłam zajęcia, jeszcze w 8 miesiącu bym pracowała. Ale skoro skończyła się praca, to wiedziałam, że nie mam szans na nowe godziny w nowych miejscach, bo i tak prowadzenie zajęć przez 2 tygodnie byłoby bez sensu. Zrobiłam więc sobie przerwę, podczas której czułam się każdego dnia coraz gorzej. Brak regularnej aktywności (oprócz krótkich spacerów do sklepu) spowodował, że pojawił się u mnie zespół niespokojnych nóg. Każda noc była dla mnie męką. Całe szczęście dolegliwość ta była w lekkim stadium i łatwo mogłam sobie z nią poradzić. Jednak nawet samo chodzenie zaczynało mnie męczyć. O bólach pleców już nie wspomnę. Samodzielne ćwiczenia w domu nie były tym samym, co prowadzenie zajęć w klubie. To po prostu było dla mnie za mało.

Zaznaczę też, że w moim przypadku w domu skupiłam się na tylko ćwiczeniach oddechowych i na ćwiczeniu dna miednicy, aby przygotować się do porodu. Jednak na zajęciach normalnie wykonywałam wykroki, przysiady czy też ćwiczyłam z ciężarkami. Oczywiście redukowałam ilość powtórzeń i nie robiłam tego tak intensywnie, jak uczestnicy zajęć. Nigdy nie czułam się źle podczas treningów – po zajęciach zawsze czułam, że mam więcej energii.

Gdy nadszedł dzień porodu (a ten przychodzi zawsze niespodziewanie), miałam nadzieję, że tak jak wszyscy mówili, mój poród będzie szybki i łatwy. I niestety, bardzo się zawiodłam. Mimo że przygotowywałam się do porodu jak tylko mogłam, rodziłam 21 godzin, które dodatkowo zakończyły się cięciem cesarskim. Ze smutkiem muszę więc przyznać, że niestety aktywność fizyczna nie zawsze pomaga przy porodzie i nie ułatwia go. Nasz organizm sam robi co chce. Miałam wrażenie, że propagując aktywność u ciężarnych i zachęcając wszystkie spodziewające się panie tym, że poród będzie sprawniejszy, wszystkich oszukałam. Ale teraz, z perspektywy czasu mogę powiedzieć jedno: przynajmniej w trakcie ciąży czułam się dobrze i miałam mnóstwo energii. To dla mnie wystarczający powód, by nie rezygnować z ruchu podczas oczekiwania na dziecko. Wynik badań miałam prawidłowe, a na wadze przybrałam ostatecznie niecałe 9kg, które straciłam całkowicie – z nawiązką – w ciągu pierwszego tygodnia po porodzie. Poza tym już na dzień po porodzie moje samopoczucie było bardzo dobre, bo organizm okazał się na tyle silny, żeby poradzić sobie z „niewygodnym” dla niego stanem.

Czy wiedząc w takim razie, że aktywność mi nie pomoże w porodzie nadal bym ćwiczyła? Tak! Bo i tak zyskałam wiele. Do tego mam siłę, żeby teraz dźwigać przez kilka godzin na rękach mój najsłodszy ciężar 😉 Dlatego nadal będę propagować fitness dla ciężarnych, bo mimo że nie gwarantuje nam błyskawicznego porodu, to jednak ułatwia życie codzienne.

To tyle w dzisiejszym poście. W kolejnym pokażę kilka ćwiczeń, dedykowanych kobietom ciężarnym. A tymczasem zapraszam Was na facebooka, Instagram i snapchata (fitness_dorota), gdzie praktycznie codziennie możecie oglądać moje życie „zza kulis” i gdzie mówię oraz pokazuje inne aspekty fit życia 😉 A już niedługo na snapchacie będę relacjonować mój powrót do treningów 🙂

Advertisements

6 thoughts on “Aktywność fizyczna w ciąży – teoria i moje doświadczenie

    1. Jak sama widzisz, nie trzeba przerywać treningów 🙂 Jedyny minus, dla mnie największy, trzeba zrezygnować z ćwiczeń mięśni brzucha, ale to ma medyczne i zdrowotne uzasadnienie (przepuklina brzuszna). Ale po ciąży się nadrobi 😉

      Polubione przez 1 osoba

  1. Pingback: Moja fit historia
  2. Jak najbardziej popieram aktywność w ciąży, przed i po, oczywiście jeśli nie ma solidnych przeciwskazań,bo cukrzyca czy nadciśnienie nie wystarczy – wszystko zależy od dokładnych parametrów. Niestety wciąż tak wiele kobiet nie ćwiczy, nie przygotowuje się do porodu, do tego by ciało było w formie także po. Sądzę, że najwięcej jest w tym lenistwa, bo możliwości często są, tylko brakuje chęci.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s